Jest druga strona medalu, bardziej przyziemna, stanowiska że warto chodzić do miejsc niedostosowanych
(z barierami)..... jest nią "prosta logika": im częściej będziemy tam się pojawiać, tym bardziej wzrasta prawdopodobieństwo, że miejsce zostanie dostosowane .......zapraszam do dyskusji ! :-)
czwartek, 20 września 2012
wtorek, 18 września 2012
świat utopii bez barier
Wyobraźcie sobie świat bez barier i bez szans na pomoc lub zrobienie czegoś dobrego dla innych........
wtedy nie mogła bym zamieścić tego wpisu "na rękach" bo ludzie na Rycerce nie mieli by szans zwyczajnie mi pomagać. Nie chcę przez to powiedzieć, że znoszenie barier jest złe i że bariery są dobre, ale bariery,
o ironio,zbliżają ludzi. Na Rycerce było najfajniej aczkolwiek najciężej . Ot taki paradoks !
wtedy nie mogła bym zamieścić tego wpisu "na rękach" bo ludzie na Rycerce nie mieli by szans zwyczajnie mi pomagać. Nie chcę przez to powiedzieć, że znoszenie barier jest złe i że bariery są dobre, ale bariery,
o ironio,zbliżają ludzi. Na Rycerce było najfajniej aczkolwiek najciężej . Ot taki paradoks !
środa, 5 września 2012
Olimpiada
Mamy jako osoby niepełnosprawne więcej medali niż sprawni, a o ile mniej transmisji i pewien Pan Polityk odradza nam starty w olimpiadach i wbija sobie samobója......
piątek, 31 sierpnia 2012
Podróż bez "atrakcji'''
Wyjechałam z Warszawy w poniedziałek dwa tygodnie temu do Bondyrza na Roztocze.
Wiedziałam, że tam jest wszystko dostosowane dla osób niepełnosprawnych i jechałam trzeci raz z tą samą grupą znajomych.
Nie było niespodzianek więc nie ma o czym pisać.
Pobyłam sobie z moją mamą, parę razy pograłam w Boccia, posiedziałam przy ognisku i kominku, pogadałam z ludźmi, zwiedziłam Zamość.
No, dobra już na tyle......
Było super.
Wiedziałam, że tam jest wszystko dostosowane dla osób niepełnosprawnych i jechałam trzeci raz z tą samą grupą znajomych.
Nie było niespodzianek więc nie ma o czym pisać.
Pobyłam sobie z moją mamą, parę razy pograłam w Boccia, posiedziałam przy ognisku i kominku, pogadałam z ludźmi, zwiedziłam Zamość.
No, dobra już na tyle......
Było super.
sobota, 18 sierpnia 2012
Skleroza!
Właśnie zauważyłam, że nie ogłosiłam naszego zwycięstwa.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy głosowali w konkursie KAMPANIE SPOŁECZNE ROKU 2011 na moją akcję "Oddajemy 1% podatku na dobry społeczny cel."
Dostałam nagrodę magazynu CHARAKTERY za swoją akcję.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Aga
Dziękuję Wam wszystkim, którzy głosowali w konkursie KAMPANIE SPOŁECZNE ROKU 2011 na moją akcję "Oddajemy 1% podatku na dobry społeczny cel."
Dostałam nagrodę magazynu CHARAKTERY za swoją akcję.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Aga
wtorek, 14 sierpnia 2012
Grzeczna podróż.
W nocy z 3 na 4 sierpnia dosiadłam w Katowicach, bardzo zmęczona, do autokaru jadącego z Warszawy do Balatonfloldvar na Węgrzech.
Wiedziałam, że tam będzie budynek dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Nie spodziewałam się barier. Rzeczywistość była trochę inna. W toaletach nie było żadnych uchwytów, również w toalecie dla niepełnosprawnych ;-). Ona różniła się od pozostałych wielkością, znaczkiem na drzwiach i dziwnego kształtu "białym montażem".
Odbyła się tam jedna najbardziej szalona impreza - wyścig z wózkami :-)
Zatytułowałam wpis "Grzeczna podróż" bo nie było niespodzianek typowych dla moich dotychczasowych wyjazdów....poza jednym...opóźnionym o dwie godziny przyjazdem 11 sierpnia do Warszawy...można było dłużej pogadać ze znajomymi i popatrzeć na mijane miasta.
Wiedziałam, że tam będzie budynek dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Nie spodziewałam się barier. Rzeczywistość była trochę inna. W toaletach nie było żadnych uchwytów, również w toalecie dla niepełnosprawnych ;-). Ona różniła się od pozostałych wielkością, znaczkiem na drzwiach i dziwnego kształtu "białym montażem".
Odbyła się tam jedna najbardziej szalona impreza - wyścig z wózkami :-)
Zatytułowałam wpis "Grzeczna podróż" bo nie było niespodzianek typowych dla moich dotychczasowych wyjazdów....poza jednym...opóźnionym o dwie godziny przyjazdem 11 sierpnia do Warszawy...można było dłużej pogadać ze znajomymi i popatrzeć na mijane miasta.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Na rękach
18 lipca wyjechałam z Warszawy autokarem z dużą grupa młodzieży oazowej jako jedyna osoba niepełnosprawna i to poruszająca się na wózku.
Miałam świadomość, że na Rycerce, dokąd jechaliśmy jest pięknie, ale oprócz uchwytu w toalecie (o który zadbałam podczas poprzedniego pobytu) nic nie jest dostosowane dla osoby na wózku.
Zatytułowałam ten wpis "Na rękach" bo dzięki rękom wszystkich oazowiczów mogłam uczestniczyć w całym programie, z wyjątkiem wycieczki w wysokie góry.
Nigdy nie zapomnę nocnej wyprawy w góry!!! Burza,deszcz,grad i ja z wózkiem na rękach dobrych ludzi. Dzięki, dzięki Wam za to, że przeżyłam!!!......i za ten genialny czas.
Miałam świadomość, że na Rycerce, dokąd jechaliśmy jest pięknie, ale oprócz uchwytu w toalecie (o który zadbałam podczas poprzedniego pobytu) nic nie jest dostosowane dla osoby na wózku.
Zatytułowałam ten wpis "Na rękach" bo dzięki rękom wszystkich oazowiczów mogłam uczestniczyć w całym programie, z wyjątkiem wycieczki w wysokie góry.
Nigdy nie zapomnę nocnej wyprawy w góry!!! Burza,deszcz,grad i ja z wózkiem na rękach dobrych ludzi. Dzięki, dzięki Wam za to, że przeżyłam!!!......i za ten genialny czas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)