sobota, 18 sierpnia 2012

Skleroza!

Właśnie zauważyłam, że nie ogłosiłam naszego zwycięstwa.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy głosowali w konkursie KAMPANIE SPOŁECZNE ROKU 2011 na moją akcję "Oddajemy 1% podatku na dobry społeczny cel."
Dostałam  nagrodę magazynu CHARAKTERY za swoją akcję.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Aga

wtorek, 14 sierpnia 2012

Grzeczna podróż.

W nocy z 3 na 4 sierpnia dosiadłam w Katowicach, bardzo zmęczona, do autokaru jadącego z Warszawy do Balatonfloldvar na Węgrzech.
Wiedziałam, że tam będzie budynek dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Nie spodziewałam się  barier. Rzeczywistość była trochę inna. W toaletach nie było żadnych uchwytów, również w toalecie dla niepełnosprawnych ;-). Ona różniła się od pozostałych wielkością, znaczkiem na drzwiach  i dziwnego kształtu "białym montażem".
Odbyła się tam jedna najbardziej szalona impreza - wyścig z wózkami :-)

Zatytułowałam wpis "Grzeczna podróż" bo nie było niespodzianek typowych dla moich dotychczasowych wyjazdów....poza jednym...opóźnionym o dwie godziny przyjazdem  11 sierpnia do Warszawy...można było dłużej pogadać ze znajomymi i popatrzeć na mijane miasta.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Na rękach

18 lipca wyjechałam  z Warszawy autokarem z dużą grupa młodzieży oazowej jako jedyna osoba niepełnosprawna i to  poruszająca się na wózku.
Miałam świadomość, że na Rycerce, dokąd jechaliśmy jest pięknie, ale oprócz uchwytu w toalecie (o który zadbałam podczas poprzedniego pobytu) nic nie jest dostosowane dla osoby na wózku.
Zatytułowałam ten wpis "Na rękach" bo dzięki rękom wszystkich oazowiczów mogłam uczestniczyć  w całym programie, z wyjątkiem wycieczki w wysokie góry.
Nigdy nie zapomnę nocnej wyprawy w góry!!! Burza,deszcz,grad i ja z wózkiem na rękach dobrych ludzi. Dzięki, dzięki Wam za to, że przeżyłam!!!......i za ten genialny czas.

wtorek, 17 lipca 2012

Podróż szalona

Zaczęły się wakacje więc wyjechałam z Warszawy.

Pierwszy etap-2 lipca- był bezproblemowy i bez "atrakcji". Prawdziwe nudy. Wyjechałam do Krakowa pociągiem z Dworca Centralnego. Jak zwykle miła obsługa i pomoc pracowników ochrony przy wsiadaniu do pociągu.
Drugim etapem mojej podróży była jazda autobusem z Krakowa do Grybowa. Do autobusu wsiadłam dzięki pomocy czekającej na mnie w Krakowie ekipie przyjaciół.
Trzeci etap był najtrudniejszy choć najkrótszy - 3km z Grybowa do Kąclowej. Nie wiem jak to się udało, ale na pewno "Góra" czuwała. Okazało się, że nie ma publicznego transportu. Autostop nie chciał zabrać 2 osób, w tym jednej na wózku i bagaży. Nie wiem skąd wziął się przy nas pan, który powiedział, że jego sąsiad ma samochód i żeby pójść do niego i prosić o pomoc. Właściciel auta zgodził się z nami pojechać.
Czwarty etap- podróż powrotna - 14 lica- była o wiele prostsza, bo umówiłam się z koleżanką, że jej tata o ile się zgodzi, to mnie zawiezie. Zgodził się i tak dojechałam do Grybowa.Autobus jak poprzednio, ekipa jak poprzednio, w Warszawie jak zwykle...... no i własne najukochańsze łóżeczko :-)

Jutro wyjeżdżam.....;-)
 

niedziela, 13 maja 2012

Już koniec...nie ma nic !!!

Kochani  :-)
10 maja zakończyło się głosowanie na moją akcję w Konkursie.
Wszystkim za każde kliknięcie dziękuję.
Wyniki będę znała 4 czerwca.
Jak będę miała komputer to ogłoszę!!

piątek, 11 maja 2012

Dworzec we Wrocławiu 18 kwietnia 2012


Moja podróż busem w Warszawie

Wczoraj po południu wsiadłam do busa "przewóz osób niepełnosprawnych". Mój kolega stał w poprzek auta na wózku ręcznym, przypięty jednym cienkim pasem do podłogi. Ja na ciężkim wózku elektrycznym byłam przypięta jednym pasem do podłogi. Modliłam się żebyśmy dojechali bez wypadku i miałam już jego wyobrażenie, gdy mój wózek podczas jazdy przesuwał się pomimo "umocowania".   
Wolałam jechać autobusem, albo Metrem.
Gdzie było to dostosowanie i elementarne zasady bezpieczeństwa?
Tym razem się udało. Dzięki Bogu!