wtorek, 18 września 2012

świat utopii bez barier

 Wyobraźcie sobie świat bez barier i bez szans na pomoc lub zrobienie czegoś dobrego dla innych........
wtedy nie mogła bym zamieścić tego wpisu "na rękach"  bo ludzie na Rycerce nie mieli by szans  zwyczajnie mi pomagać. Nie chcę przez to powiedzieć, że znoszenie barier jest złe i że bariery są dobre, ale bariery,
o ironio,zbliżają ludzi. Na Rycerce było najfajniej  aczkolwiek najciężej . Ot taki paradoks !

środa, 5 września 2012

Olimpiada

Mamy jako osoby niepełnosprawne więcej medali niż sprawni, a o ile mniej transmisji i pewien Pan Polityk odradza nam starty w olimpiadach i wbija sobie samobója......

piątek, 31 sierpnia 2012

Podróż bez "atrakcji'''

 Wyjechałam z Warszawy w poniedziałek dwa tygodnie temu do Bondyrza na Roztocze.
Wiedziałam, że tam jest wszystko dostosowane dla osób niepełnosprawnych i jechałam  trzeci raz z tą samą grupą znajomych.
Nie było niespodzianek więc nie ma o czym pisać.
Pobyłam sobie z moją mamą, parę razy pograłam w Boccia, posiedziałam przy ognisku i kominku, pogadałam z ludźmi, zwiedziłam Zamość.
No, dobra już na tyle......
Było super.

sobota, 18 sierpnia 2012

Skleroza!

Właśnie zauważyłam, że nie ogłosiłam naszego zwycięstwa.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy głosowali w konkursie KAMPANIE SPOŁECZNE ROKU 2011 na moją akcję "Oddajemy 1% podatku na dobry społeczny cel."
Dostałam  nagrodę magazynu CHARAKTERY za swoją akcję.
Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Aga

wtorek, 14 sierpnia 2012

Grzeczna podróż.

W nocy z 3 na 4 sierpnia dosiadłam w Katowicach, bardzo zmęczona, do autokaru jadącego z Warszawy do Balatonfloldvar na Węgrzech.
Wiedziałam, że tam będzie budynek dostosowany dla osób niepełnosprawnych. Nie spodziewałam się  barier. Rzeczywistość była trochę inna. W toaletach nie było żadnych uchwytów, również w toalecie dla niepełnosprawnych ;-). Ona różniła się od pozostałych wielkością, znaczkiem na drzwiach  i dziwnego kształtu "białym montażem".
Odbyła się tam jedna najbardziej szalona impreza - wyścig z wózkami :-)

Zatytułowałam wpis "Grzeczna podróż" bo nie było niespodzianek typowych dla moich dotychczasowych wyjazdów....poza jednym...opóźnionym o dwie godziny przyjazdem  11 sierpnia do Warszawy...można było dłużej pogadać ze znajomymi i popatrzeć na mijane miasta.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Na rękach

18 lipca wyjechałam  z Warszawy autokarem z dużą grupa młodzieży oazowej jako jedyna osoba niepełnosprawna i to  poruszająca się na wózku.
Miałam świadomość, że na Rycerce, dokąd jechaliśmy jest pięknie, ale oprócz uchwytu w toalecie (o który zadbałam podczas poprzedniego pobytu) nic nie jest dostosowane dla osoby na wózku.
Zatytułowałam ten wpis "Na rękach" bo dzięki rękom wszystkich oazowiczów mogłam uczestniczyć  w całym programie, z wyjątkiem wycieczki w wysokie góry.
Nigdy nie zapomnę nocnej wyprawy w góry!!! Burza,deszcz,grad i ja z wózkiem na rękach dobrych ludzi. Dzięki, dzięki Wam za to, że przeżyłam!!!......i za ten genialny czas.

wtorek, 17 lipca 2012

Podróż szalona

Zaczęły się wakacje więc wyjechałam z Warszawy.

Pierwszy etap-2 lipca- był bezproblemowy i bez "atrakcji". Prawdziwe nudy. Wyjechałam do Krakowa pociągiem z Dworca Centralnego. Jak zwykle miła obsługa i pomoc pracowników ochrony przy wsiadaniu do pociągu.
Drugim etapem mojej podróży była jazda autobusem z Krakowa do Grybowa. Do autobusu wsiadłam dzięki pomocy czekającej na mnie w Krakowie ekipie przyjaciół.
Trzeci etap był najtrudniejszy choć najkrótszy - 3km z Grybowa do Kąclowej. Nie wiem jak to się udało, ale na pewno "Góra" czuwała. Okazało się, że nie ma publicznego transportu. Autostop nie chciał zabrać 2 osób, w tym jednej na wózku i bagaży. Nie wiem skąd wziął się przy nas pan, który powiedział, że jego sąsiad ma samochód i żeby pójść do niego i prosić o pomoc. Właściciel auta zgodził się z nami pojechać.
Czwarty etap- podróż powrotna - 14 lica- była o wiele prostsza, bo umówiłam się z koleżanką, że jej tata o ile się zgodzi, to mnie zawiezie. Zgodził się i tak dojechałam do Grybowa.Autobus jak poprzednio, ekipa jak poprzednio, w Warszawie jak zwykle...... no i własne najukochańsze łóżeczko :-)

Jutro wyjeżdżam.....;-)